A jeśli jednak nie?
Jeśli to jest zadanie dla niej? Znak od Gwiezdnego Klanu? Pobiegnie do
granicy z Klanem Gromu i postara się przekonać patrol do przeprowadzenia
jej do ich obozu i powie Gawroniej Gwieździe, żeby nie wszczynał
bezsensownej wojny! A może nawet sama pomoże im w kłopotach! A oni z
wdzięczności nie wypowiedzą wojny Cieniowi! To z pewnością się uda.
Tylko... musi o tym komuś powiedzieć! Może Zajęczej Łapie...?
Pszczela Łapa
uśmiechnęła się i sprężystym krokiem popędziła do zlęknionego Szaraka,
który siedział przy jednej ze ścian obozu. Z pewnością jej pomoże, a
nawet pochwali jej pomysł! Kotka zatrzymała się i przywitała z bratem,
po czym opowiedziała o planie. Kocur szerzej otworzył oczy, w których
malowała się prośba o to, by był to żart. Słaby, ale żart.
- C-co? -
wybąkał powątpiewającym głosem. Gdy zobaczył poważną twarz siostry
parsknął śmiechem i starał się powstrzymać od poplucia z wesołości. - Nie,
Pszczela Łapo. To nie ma prawa się udać. Po prostu nie może. Miałem
nadzieję, że już przeszły ci te kocięce pomysły. Przybierz nieco
bardziej realistyczny styl myślenia. Masz pod sobą ponad dwadzieścia
wściekłych kotów, którym wmówiłaś, że, przykładowo, zabito im rodzinę.
Opanujesz je, jeśli posłuchasz takiego czegoś, jak ja, albo ty?
Odpowiedź brzmi...?
- Tak? - zapytała naiwnie kotka. Nadzieja matką głupich, a głupi ma zawsze szczęście.
Kocurek przybrał zadowoloną minę.
- No wła... Czekaj,
co powiedziałaś? "Tak"?! Pszczela Łapo! Na Gwiezdny Klan! Rozwścieczony
tłum zdecydowanie nie będzie działał pod wpływem rozumu! Oni zabiją
najpierw ciebie, później twoją rodzinę, w tym i mnie, a dopiero później
będą martwić się o Kodeks Wojownika! Słyszałaś w ogóle o nim?! Nie!
Pewnie, że nie! Pszczółko... - spojrzał na nią błagalnym wzrokiem. - Zostań. Proszę. Nie popełniaj głupstw.
Miodowa pokręciła
skrępowana łebkiem. Cóż to za życie, kiedy nie przestrzega się tego, co
dobre? To takie... głupie! Tak samo głupie, jak to co mówił Zając!
Niesprawiedliwe i niemiłe! Dlaczego mieliby ją rozszarpać na strzępy?
Pociągnęła nosem i spojrzała w oczy brata.
- Ale Zając! Co, jeśli jednak się mylisz? Może nie są tacy straszni! - krzyknęła machając ogonem ze zdenerwowania. - Ty też dopiero co przestałeś być kociakiem! I już my-yślisz, że jesteś najmądrze-ejszy? Zająąąc!
- miauknęła płaczliwym tonem. Czemu nadal traktują ją jak kociaka?
Prawdą było to, że terminatorem została dopiero wczoraj, ale należał jej
się jako-taki szacunek! Nawet, jeśli jej zdanie było kompletnie bez
sensu - a przynajmniej tak myślała młódka.
- Pszczoła! Pszczoła, nie płacz i pomyśl logicznie! Przecież jak tam pójdziesz, to zjedzą cię żywcem! No, Pszczoła! - jęknął błagalnie Szarak. - Widziałaś tego całego Lisie Serce?
- No... No ta-ak - odmruknęła pociągając nosem.
- I był przyjemny? - dopytywał się szarofutry kocur.
- No... No nie-e był. - Pszczela Łapa skuliła się i położyła łeb na łapach. - Ale... Ale to je jestem starszą siostrą, więc mnie po-owinieneś się słuchać, a nie na-a odwrót - dodała patrząc na zdziwionego brata. Zawsze dobry taki argument, niż żaden.
- Bez sensu ten twój
argument, wiesz? Niektórzy są mądrzejsi od innych, mimo różnicy wieku. A
ta między nami jest zadziwiająco mała. - Zajęcza Łapa uniósł głowę i poruszył wąsami. - Wybacz, ale teraz muszę iść. Ogniste Skrzydło kazała mi do siebie przyjść po posiłku. - Wskazał łapą na niewielki stosik piórek. - Nie polecam jeść srok. Są takie... - skrzywił się, po czym wstał i ruszył w stronę swojej mentorki, która czekała przy wyjściu z obozu.
- Bez sensu... Bez sensu, yhy! Uważaj, jeszcze ci pokażę! -
wymamrotała Pszczela Łapa i wydała z siebie fuknięcie, które oddawało w
sobie całą irytację i chęć pokazania innym, że jest dobrym członkiem,
jakie tylko w sobie miała. Pójdzie do Gawroniej Gwiazdy i poprosi go o
zostawienie jej Klanu w spokoju. A on to zrobi. Będzie MUSIAŁ.
~*~
Młoda, miodowa kotka
przedzierała się przez chaszcze Cienia. Jedynym, co oświetlało jej drogę
była słaba poświata księżyca oraz jeszcze słabsze światło gwiazd.
Spojrzała w górę próbując przedrzeć wzrok poprzez korony drzew i
uśmiechnęła się błogo widząc Srebrną Skórkę. Klan Gwiazd jej sprzyja,
jej prośba zostanie wysłuchana i spełniona. Spuściła wzrok i powróciła
do wędrówki. Była już przy samym brzegu lasu, prawie na Ścieżce
Dwunogów. Teraz wystarczyło tylko przekroczyć granicę Klanu Gromu i
poczekać na jego nocny patrol.
Kotka usiadła na
szutrowej dróżce i zaczęła wylizywać futro na piersi. Niedawno
przechodziła tutaj grupka Cienistych kotów, w której znajdował się jej
tata. Widziała jak wychodzi z obozu i kieruje się w tą stronę. Pewnie
cały patrol był teraz na tyle daleko, że nie słyszał żadnych
podejrzanych dźwięków z jej strony.
Mijały uderzenia serca
pełne bezczynności i nudów. Pszczela Łapa robiła już niemalże wszystko,
by zaspokoić swoją żądzę przygód - przypominała sobie, jak działa klan,
kto jest najważniejszy i inne informacje zdobyte poprzez kocięce nauki.
Starała się nawet liczyć, na ile może wstrzymać oddech, ale i to nie
zmiotło nudy. W końcu uniosła się i cichym krokiem przekroczyła granicę.
Przez pierwszych kilka
kroków nie zmieniło się praktycznie nic. Ani zapach, ani ukształtowanie
terenu, ani też emocje w kotce. W końcu wszystko zaczęło się stopniowo
zmieniać. Zapach stał się intensywnie Gromowy, taki sam, jak Lisiego
Serca. Drzewa zaczęły się zmieniać z iglastych na liściaste. Jednak
największe zmiany poczyniły się w Pszczelej Łapie. Początkowo była
spokojna, jednak z czasem coś nie przestawało jej dawać spokoju. Była
spięta, zaniepokojona i nadpobudliwa. Zupełnie, jakby robiła coś
zakazanego przez sam Klan Gwiazd.
Przez chwilę wydawało
jej się nawet, że słyszy, jak coś łamie gałązkę. Odkręciła się nerwowo i
nastawiła uszy. Gdy nie zauważyła nic podejrzanego odetchnęła i
zaśmiała się nerwowo. Chwilę potem przed nią stanęła wysoka, szczupła
sylwetka młodego wojownika, którego oczy dziko błyskały w świetle
księżyca.
- Co TY tutaj robisz?
- syknął. Jego głos przypominał przecinającą powietrze wierzbową
gałązkę. Zwiastował niebezpieczeństwo i zagrożenie, którego terminatorka
jak najbardziej chciała uniknąć. - Odpowiadaj! - zażądał. Pszczela Łapa zamrugała zaskoczona i kilka razy otworzyła i zamknęła pyszczek.
- Ja... przyszłam do... Gawroniej Gwiazdy? - odpowiedziała kuląc się. Jej sierść stanęła dęba, lecz nie w geście wrogości, a strachu.
- To pytanie, czy stwierdzenie? - zapytał smagając ogonem na prawo i lewo, niczym rozwścieczony tygrys.
- S...stwie-erdzenie-e.
- Po kręgosłupie Pszczółki przebiegł dreszcz. Zajęcza Łapa miał rację.
Klan Gromu był niebezpieczny i dziki, a kocur, który stał przed nią
tylko to potwierdzał.
- Czy Gawronia Gwiazda o tym wie? -
Jego, dotąd przylizane futro, nagle stanęło dęba, jakby sam wyczuł
odpowiedź. Wysunął pazury i skoczył się na kotkę, która natychmiast
wstała i zamachnęła się łapą, chcąc zmienić tor lotu przeciwnika.
Chybiła.
Poczuła, jak po jej
pysku przechodzą pazury przeciwnika. Nie na tyle głęboko, by ją oślepić,
ale na tyle głęboko, by zostawić blizny. Niewiele myśląc skoczyła na
grzbiet kocura i wbiła zęby w jego kark. Wojownik zaczął wierzgać i
rzucać się na wszystkie strony. Pszczela Łapa puściła się i potoczyła po
ziemi sycząc z bólu, gdy do jej ran wdarł się pył. Po chwili poczuła,
że łapa kocura przyciska ją do ziemi.
- Od teraz, aż do
momentu wydania rozkazu przez Gawronią Gwiazdę jesteś więźniem Klanu
Gromu. Ciesz się życiem, dopóki jeszcze je posiadasz - miauknął zimnym głosem.