sobota, 29 października 2016

Trzecie brzęczenie


A jeśli jednak nie? Jeśli to jest zadanie dla niej? Znak od Gwiezdnego Klanu? Pobiegnie do granicy z Klanem Gromu i postara się przekonać patrol do przeprowadzenia jej do ich obozu i powie Gawroniej Gwieździe, żeby nie wszczynał bezsensownej wojny! A może nawet sama pomoże im w kłopotach! A oni z wdzięczności nie wypowiedzą wojny Cieniowi! To z pewnością się uda. Tylko... musi o tym komuś powiedzieć! Może Zajęczej Łapie...?
Pszczela Łapa uśmiechnęła się i sprężystym krokiem popędziła do zlęknionego Szaraka, który siedział przy jednej ze ścian obozu. Z pewnością jej pomoże, a nawet pochwali jej pomysł! Kotka zatrzymała się i przywitała z bratem, po czym opowiedziała o planie. Kocur szerzej otworzył oczy, w których malowała się prośba o to, by był to żart. Słaby, ale żart.
- C-co? - wybąkał powątpiewającym głosem. Gdy zobaczył poważną twarz siostry parsknął śmiechem i starał się powstrzymać od poplucia z wesołości. - Nie, Pszczela Łapo. To nie ma prawa się udać. Po prostu nie może. Miałem nadzieję, że już przeszły ci te kocięce pomysły. Przybierz nieco bardziej realistyczny styl myślenia. Masz pod sobą ponad dwadzieścia wściekłych kotów, którym wmówiłaś, że, przykładowo, zabito im rodzinę. Opanujesz je, jeśli posłuchasz takiego czegoś, jak ja, albo ty? Odpowiedź brzmi...?
- Tak? - zapytała naiwnie kotka. Nadzieja matką głupich, a głupi ma zawsze szczęście.
Kocurek przybrał zadowoloną minę.
- No wła... Czekaj, co powiedziałaś? "Tak"?! Pszczela Łapo! Na Gwiezdny Klan! Rozwścieczony tłum zdecydowanie nie będzie działał pod wpływem rozumu! Oni zabiją najpierw ciebie, później twoją rodzinę, w tym i mnie, a dopiero później będą martwić się o Kodeks Wojownika! Słyszałaś w ogóle o nim?! Nie! Pewnie, że nie! Pszczółko... - spojrzał na nią błagalnym wzrokiem. - Zostań. Proszę. Nie popełniaj głupstw.
Miodowa pokręciła skrępowana łebkiem. Cóż to za życie, kiedy nie przestrzega się tego, co dobre? To takie... głupie! Tak samo głupie, jak to co mówił Zając! Niesprawiedliwe i niemiłe! Dlaczego mieliby ją rozszarpać na strzępy? Pociągnęła nosem i spojrzała w oczy brata.
- Ale Zając! Co, jeśli jednak się mylisz? Może nie są tacy straszni! - krzyknęła machając ogonem ze zdenerwowania. - Ty też dopiero co przestałeś być kociakiem! I już my-yślisz, że jesteś najmądrze-ejszy? Zająąąc! - miauknęła płaczliwym tonem. Czemu nadal traktują ją jak kociaka? Prawdą było to, że terminatorem została dopiero wczoraj, ale należał jej się jako-taki szacunek! Nawet, jeśli jej zdanie było kompletnie bez sensu - a przynajmniej tak myślała młódka.
- Pszczoła! Pszczoła, nie płacz i pomyśl logicznie! Przecież jak tam pójdziesz, to zjedzą cię żywcem! No, Pszczoła! - jęknął błagalnie Szarak. - Widziałaś tego całego Lisie Serce?
- No... No ta-ak - odmruknęła pociągając nosem.
- I był przyjemny? - dopytywał się szarofutry kocur.
- No... No nie-e był. - Pszczela Łapa skuliła się i położyła łeb na łapach. - Ale... Ale to je jestem starszą siostrą, więc mnie po-owinieneś się słuchać, a nie na-a odwrót - dodała patrząc na zdziwionego brata. Zawsze dobry taki argument, niż żaden.
- Bez sensu ten twój argument, wiesz? Niektórzy są mądrzejsi od innych, mimo różnicy wieku. A ta między nami jest zadziwiająco mała. - Zajęcza Łapa uniósł głowę i poruszył wąsami. - Wybacz, ale teraz muszę iść. Ogniste Skrzydło kazała mi do siebie przyjść po posiłku. - Wskazał łapą na niewielki stosik piórek. - Nie polecam jeść srok. Są takie... - skrzywił się, po czym wstał i ruszył w stronę swojej mentorki, która czekała przy wyjściu z obozu.
- Bez sensu... Bez sensu, yhy! Uważaj, jeszcze ci pokażę! - wymamrotała Pszczela Łapa i wydała z siebie fuknięcie, które oddawało w sobie całą irytację i chęć pokazania innym, że jest dobrym członkiem, jakie tylko w sobie miała. Pójdzie do Gawroniej Gwiazdy i poprosi go o zostawienie jej Klanu w spokoju. A on to zrobi. Będzie MUSIAŁ.
~*~
Młoda, miodowa kotka przedzierała się przez chaszcze Cienia. Jedynym, co oświetlało jej drogę była słaba poświata księżyca oraz jeszcze słabsze światło gwiazd. Spojrzała w górę próbując przedrzeć wzrok poprzez korony drzew i uśmiechnęła się błogo widząc Srebrną Skórkę. Klan Gwiazd jej sprzyja, jej prośba zostanie wysłuchana i spełniona. Spuściła wzrok i powróciła do wędrówki. Była już przy samym brzegu lasu, prawie na Ścieżce Dwunogów. Teraz wystarczyło tylko przekroczyć granicę Klanu Gromu i poczekać na jego nocny patrol.
Kotka usiadła na szutrowej dróżce i zaczęła wylizywać futro na piersi. Niedawno przechodziła tutaj grupka Cienistych kotów, w której znajdował się jej tata. Widziała jak wychodzi z obozu i kieruje się w tą stronę. Pewnie cały patrol był teraz na tyle daleko, że nie słyszał żadnych podejrzanych dźwięków z jej strony.
Mijały uderzenia serca pełne bezczynności i nudów. Pszczela Łapa robiła już niemalże wszystko, by zaspokoić swoją żądzę przygód - przypominała sobie, jak działa klan, kto jest najważniejszy i inne informacje zdobyte poprzez kocięce nauki. Starała się nawet liczyć, na ile może wstrzymać oddech, ale i to nie zmiotło nudy. W końcu uniosła się i cichym krokiem przekroczyła granicę.
Przez pierwszych kilka kroków nie zmieniło się praktycznie nic. Ani zapach, ani ukształtowanie terenu, ani też emocje w kotce. W końcu wszystko zaczęło się stopniowo zmieniać. Zapach stał się intensywnie Gromowy, taki sam, jak Lisiego Serca. Drzewa zaczęły się zmieniać z iglastych na liściaste. Jednak największe zmiany poczyniły się w Pszczelej Łapie. Początkowo była spokojna, jednak z czasem coś nie przestawało jej dawać spokoju. Była spięta, zaniepokojona i nadpobudliwa. Zupełnie, jakby robiła coś zakazanego przez sam Klan Gwiazd.
Przez chwilę wydawało jej się nawet, że słyszy, jak coś łamie gałązkę. Odkręciła się nerwowo i nastawiła uszy. Gdy nie zauważyła nic podejrzanego odetchnęła i zaśmiała się nerwowo. Chwilę potem przed nią stanęła wysoka, szczupła sylwetka młodego wojownika, którego oczy dziko błyskały w świetle księżyca.
- Co TY tutaj robisz? - syknął. Jego głos przypominał przecinającą powietrze wierzbową gałązkę. Zwiastował niebezpieczeństwo i zagrożenie, którego terminatorka jak najbardziej chciała uniknąć. - Odpowiadaj! - zażądał. Pszczela Łapa zamrugała zaskoczona i kilka razy otworzyła i zamknęła pyszczek.
- Ja... przyszłam do... Gawroniej Gwiazdy? - odpowiedziała kuląc się. Jej sierść stanęła dęba, lecz nie w geście wrogości, a strachu.
- To pytanie, czy stwierdzenie? - zapytał smagając ogonem na prawo i lewo, niczym rozwścieczony tygrys.
- S...stwie-erdzenie-e. - Po kręgosłupie Pszczółki przebiegł dreszcz. Zajęcza Łapa miał rację. Klan Gromu był niebezpieczny i dziki, a kocur, który stał przed nią tylko to potwierdzał.
- Czy Gawronia Gwiazda o tym wie? - Jego, dotąd przylizane futro, nagle stanęło dęba, jakby sam wyczuł odpowiedź. Wysunął pazury i skoczył się na kotkę, która natychmiast wstała i zamachnęła się łapą, chcąc zmienić tor lotu przeciwnika. Chybiła.
Poczuła, jak po jej pysku przechodzą pazury przeciwnika. Nie na tyle głęboko, by ją oślepić, ale na tyle głęboko, by zostawić blizny. Niewiele myśląc skoczyła na grzbiet kocura i wbiła zęby w jego kark. Wojownik zaczął wierzgać i rzucać się na wszystkie strony. Pszczela Łapa puściła się i potoczyła po ziemi sycząc z bólu, gdy do jej ran wdarł się pył. Po chwili poczuła, że łapa kocura przyciska ją do ziemi.
- Od teraz, aż do momentu wydania rozkazu przez Gawronią Gwiazdę jesteś więźniem Klanu Gromu. Ciesz się życiem, dopóki jeszcze je posiadasz - miauknął zimnym głosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz