piątek, 23 września 2016

Pierwsze brzęczenie

   Pszczela Łapa w kilku długich susach dogoniła Traszkowego Ogona. Szary kocur wyprzedził ją o kilka długości lisiego ogona, gdy ta starała się upolować swoją pierwszą zdobycz. Bezskutecznie. Motyl, który zapuścił się wyjątkowo daleko w las poderwał się uderzenie serca wcześniej, niż zaatakowała go piaskowa kotka, która rozczarowana trzepnęła ogonem.
   Pszczółka wyrównała swój krok z krokiem mentora i pomiędzy głośnymi wdechami i wydechami zadawała mu pytania.
– Gdzie teraz idziemy? Na granicę z innym Klanem? Mama mi mówiła, że są cztery, ale ja myślę, że jest ich pięć. Bo jeszcze Gwiezdny Klan, prawda? Czy będę mogła pójść na następne Zgromadzenie? A moi bracia? To chyba ciekawe, być na takim Zgromadzeniu? A... – nie dokończyła następnego pytania, ponieważ Traszkowy Ogon, przytłoczony już nieco ilością słów, które wydobywały się z pyszczka kotki, przerwał odpowiadając na nie po kolei.
– Tak, idziemy na granicę z Klanem Gromu*. Upadająca Gwiazda powiedziała, aby podwoić patrole, które pilnują tej granicy, Gromiacy coraz mniej ukrywają się z przechodzeniem na te tereny. Co do ilości Klanów, starsi opowiadają, że jest ich sześć, wliczając w to Gwiezdnych. Ale to później. Zgromadzenie, mówisz... Każdy świeżo mianowany uczeń przychodzi na najwcześniej odbywające się zgromadzenie, a w twoim przypadku będzie to... Za dwa wschody słońca? Chyba tak. W każdym razie, masz szczęście. Ja musiałem czekać cały księżyc. – Miauknął zwalniając krok.
   Dwa koty dotarły do Grzmiącej Ścieżki dwunogów, która już niedługo zostanie coraz częściej odwiedzana przez potwory Dwunogów oraz samych Bezwłosych. Na razie było w miarę spokojnie - szutrowa droga była używana w tym sezonie tylko kilka razy, przynajmniej według Cienistych patroli.
– Wojownicy mają dziś mniej zadań, dzięki nam. Terminatorzy i ich mentorzy odbywają za nich popołudniowe i wieczorne patrole. Niedługo powinien dołączyć do nas jeden z twoich braci, podczas gdy dwóch kolejnych przejdzie granice przeciwną stroną. – Wyjaśnił kocur. Właśnie wtedy, jak na komendę zza krzaków wybiegły dwa koty. Jeden z nich był wyjątkowo wysoki, a jego białe futro było poprzecinane nieco ciemniejszymi, szarymi pręgami. Drugi był niski, miał jasną, szylkretową sierść.
   Zajęcza Łapa i Ogniste Skrzydło! pomyślała z zadowoleniem. Podbiegła do wyższego kocurka i potarła o niego głową, a ten odwzajemnił jej gest. Tak naprawdę to musiał, w końcu to jej brat!
 – Hej, Szarak! Witaj, Ogniste Skrzydło. - Przywitała się grzecznie wracając na miejsce obok Traszkowego Ogona. Denerwowały ją koty, które nie były grzeczne wobec starszych. To niemądre! Przecież one żyły o wiele dłużej i wiedzą o wiele więcej.
 – Witaj, Pszczela Łapo. - Odmiauknęła Ogniste Skrzydło i ze zbolałą miną spojrzała na mentora kotki, po czym pochyliła głowę w geście przywitania. – Traszkowy Ogonie. Powiesz mi może, czemu Upadająca Gwiazda zawsze daje mi uczniów wyższych ode mnie? To troszkę niesprawiedliwe.
   Kocur uśmiechnął się na to i odwzajemnił powitanie szylkretki. Porzucił zamiar powstrzymywania się przed niegrzeczną, aczkolwiek przyjacielską odpowiedzią i machnął ogonem.
 – Bo jeszcze się taki kot nie urodził, Ogniste Skrzydło. Chodźmy pokazać naszym nowym terminatorom włości naszego Klanu.
   Kocica prychnęła i ruszyła kłusem przed siebie. Starszy kocur poczekał kilka chwil, po czym do niej dołączył, jednak dwoje małych, ciekawych świata kociaków wciąż siedziało na szutrowej drodze wpatrując się w swoich mentorów jak w jeża ze skrzydłami.
 – Kto pierwszy, ten bierze większą zdobycz ze stosu! – zaproponowała Pszczela Łapa podnosząc się. Nie czekając na osłupiałego brata wystrzeliła w kierunku Traszkowego Ogona.
    Starała się nie przejmować tym, że drobne kamyczki kuły ją w delikatne, jeszcze, poduszki łap. Zamknęła oczy rozkoszując się zimnym powiewem wiatru, który rozwiewał jej kremowe futerko. W Porę Zielonych Liści zawsze było ciepło (a przynajmniej tak słyszała), jednak nawet cienka, rzadka sierść kotki nie chroniła jej przed nieznośnym gorącem.
   Gdy otworzyła oczy ze zdumieniem stwierdziła, że jej, zwykle dość powolny, brat ją przegonił. Ze wszystkich, naznaczonych nadzieją i desperacją, sił starała się wyprzedzić Szaraka, który z pewnością wolałby, żeby nazywała go Zajęczą Łapą.
 – Wygrałem! – Zawołał podbiegając do Ognistego Skrzydła. Kotka zwolniła i dołączyła do trójki kotów.
 – Tylko dziś... Jutro nie masz szans. – Burknęła strosząc sierść.
 – Nie tylko Zajęcza Łapa nie ma szans. My również, jeśli chodzi o polowanie. Swoim nieostrożnym zachowaniem spłoszyliście każdą mysz i każdego ptaka w najbliższej okolicy. – Skarciła ich mentorka Szaraka.
 – Wasza Cienista mentorka ma rację. Klan Gromu nie może tolerować celowego płoszenia zwierzyny z naszych terenów, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy! – Nagle z krzaków wyszedł potężny kot, który swoim wyglądem odstraszyłby niejednego psa. Wypluł słowa z pogardą, a jego wzrok mówił, że ego, które w sobie nosił z pewnością była większe niż mądrość.
 – Lisie Serce! Dobrze wiesz, że te dwa kociaki dopiero co wyszły ze żłobka, a wasi ucznio... – Zaczęła Ogniste Skrzydło strosząc sierść.
 – W takim razie dlaczego nie nauczyliście ich, że zwierzyny Klanu Gromu się NIE PŁOSZY?! - warknął wielki kocur unosząc się na palcach i unosząc srebrzystą sierść na karku. – A nasi terminatorzy nie mają nic wspólnego z tymi... z tymi przeklętymi pieszczoszkami, które trzymacie w kociarni! Upadająca Gwiazda powinna się jak najszybciej dowiedzieć o tym, co wyprawiają wasze wypłosze! Żądam delegacji do waszego Dowódcy. – Miauknął tonem nieznoszącym sprzeciwu.
   Pszczela Łapa wytrzeszczyła oczy słuchając herezji wielkiego wojownika. Czemu Klan Gromu jest taki nietykalny?! Był jakiś lepszy? Mocniejszy?
 – Lisie Serce wracaj na swoje terytorium! Przekroczyłeś już niejedną granicę taktu i właściwego zachowania, ale tego jest za dużo! Upadająca Gwiazda ma się dowiedzieć co robimy MY?! Może w takim razie TY przekażesz Gawroniej Gwieździe, że jej terminatorzy pozwalają sobie na zbyt wiele! Wiesz, jak zginął Dzwonkowa Łapa?! Próbując zabić jednego z nas, przy naszym Obozie! Wracaj na swój teren, pyszałku, albo pożałujesz, że się w ogóle urodziłeś! – Syknął Traszkowy Ogon napinając mięśnie.
   Lisie Serce warknął w odpowiedzi i nerwowo zaczął ruszać ogonem.
 Cztery koty, z czego dwa to niedoświadczone mysie móżdżki, a dwa to szanowani wojownicy. Pomyślał oceniając sytuację.
 – Następnym razem, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy. – Warknął kłapiąc zębami w stronę Pszczółki. – Następnym razem, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy nie będę się wahał. Przybędą inni.
   Odwrócił się i dumnym krokiem wszedł na terytorium własnego, Gromowego Klanu, zostawiając za sobą zapach gniewu.
 – Chodźmy do obozu. Wasi bracia z pewnością dadzą sobie radę sami. – Powiedziała sztywno Ogniste Skrzydło.
---
Kopiowania Brzęków z Wattpada ciąg dalszy! Poza tym, wiedziałeś, że przestałam lubić Klan Gromu? Cień jest lepszy, bo zawsze dostawał po, przepraszam, dupie. Co to oznacza? Tak naprawdę nic, ale... #TEAMCIEŃ! 
~Burzyk

2 komentarze:

  1. Pierwszy rozdział Brzdęków. Hmm... co by powiedzieć? JEST SUPER *.*

    OdpowiedzUsuń