Pszczela Łapa w kilku
długich susach dogoniła Traszkowego Ogona. Szary kocur wyprzedził ją o
kilka długości lisiego ogona, gdy ta starała się upolować swoją pierwszą
zdobycz. Bezskutecznie. Motyl, który zapuścił się wyjątkowo daleko w
las poderwał się uderzenie serca wcześniej, niż zaatakowała go piaskowa
kotka, która rozczarowana trzepnęła ogonem.
Pszczółka wyrównała swój krok z krokiem mentora i pomiędzy głośnymi wdechami i wydechami zadawała mu pytania.
– Gdzie teraz
idziemy? Na granicę z innym Klanem? Mama mi mówiła, że są cztery, ale ja
myślę, że jest ich pięć. Bo jeszcze Gwiezdny Klan, prawda? Czy będę
mogła pójść na następne Zgromadzenie? A moi bracia? To chyba ciekawe,
być na takim Zgromadzeniu? A... – nie dokończyła następnego pytania,
ponieważ Traszkowy Ogon, przytłoczony już nieco ilością słów, które
wydobywały się z pyszczka kotki, przerwał odpowiadając na nie po kolei.
– Tak, idziemy na
granicę z Klanem Gromu*. Upadająca Gwiazda powiedziała, aby podwoić
patrole, które pilnują tej granicy, Gromiacy coraz mniej ukrywają się z
przechodzeniem na te tereny. Co do ilości Klanów, starsi opowiadają, że
jest ich sześć, wliczając w to Gwiezdnych. Ale to później. Zgromadzenie,
mówisz... Każdy świeżo mianowany uczeń przychodzi na najwcześniej
odbywające się zgromadzenie, a w twoim przypadku będzie to... Za dwa
wschody słońca? Chyba tak. W każdym razie, masz szczęście. Ja musiałem
czekać cały księżyc. – Miauknął zwalniając krok.
Dwa koty dotarły do
Grzmiącej Ścieżki dwunogów, która już niedługo zostanie coraz częściej
odwiedzana przez potwory Dwunogów oraz samych Bezwłosych. Na razie było w
miarę spokojnie - szutrowa droga była używana w tym sezonie tylko kilka
razy, przynajmniej według Cienistych patroli.
– Wojownicy mają dziś
mniej zadań, dzięki nam. Terminatorzy i ich mentorzy odbywają za nich
popołudniowe i wieczorne patrole. Niedługo powinien dołączyć do nas
jeden z twoich braci, podczas gdy dwóch kolejnych przejdzie granice
przeciwną stroną. – Wyjaśnił kocur. Właśnie wtedy, jak na komendę
zza krzaków wybiegły dwa koty. Jeden z nich był wyjątkowo wysoki, a jego
białe futro było poprzecinane nieco ciemniejszymi, szarymi pręgami.
Drugi był niski, miał jasną, szylkretową sierść.
Zajęcza Łapa i Ogniste Skrzydło!
pomyślała z zadowoleniem. Podbiegła do wyższego kocurka i potarła o
niego głową, a ten odwzajemnił jej gest. Tak naprawdę to musiał, w końcu
to jej brat!
– Hej, Szarak! Witaj, Ogniste Skrzydło.
- Przywitała się grzecznie wracając na miejsce obok Traszkowego Ogona.
Denerwowały ją koty, które nie były grzeczne wobec starszych. To
niemądre! Przecież one żyły o wiele dłużej i wiedzą o wiele więcej.
– Witaj, Pszczela Łapo. - Odmiauknęła Ogniste Skrzydło i ze zbolałą miną spojrzała na mentora kotki, po czym pochyliła głowę w geście przywitania. – Traszkowy
Ogonie. Powiesz mi może, czemu Upadająca Gwiazda zawsze daje mi uczniów
wyższych ode mnie? To troszkę niesprawiedliwe.
Kocur uśmiechnął się na
to i odwzajemnił powitanie szylkretki. Porzucił zamiar powstrzymywania
się przed niegrzeczną, aczkolwiek przyjacielską odpowiedzią i machnął
ogonem.
– Bo jeszcze się taki kot nie urodził, Ogniste Skrzydło. Chodźmy pokazać naszym nowym terminatorom włości naszego Klanu.
Kocica prychnęła i
ruszyła kłusem przed siebie. Starszy kocur poczekał kilka chwil, po czym
do niej dołączył, jednak dwoje małych, ciekawych świata kociaków wciąż
siedziało na szutrowej drodze wpatrując się w swoich mentorów jak w jeża
ze skrzydłami.
– Kto pierwszy, ten bierze większą zdobycz ze stosu! – zaproponowała Pszczela Łapa podnosząc się. Nie czekając na osłupiałego brata wystrzeliła w kierunku Traszkowego Ogona.
Starała się nie
przejmować tym, że drobne kamyczki kuły ją w delikatne, jeszcze,
poduszki łap. Zamknęła oczy rozkoszując się zimnym powiewem wiatru,
który rozwiewał jej kremowe futerko. W Porę Zielonych Liści zawsze było
ciepło (a przynajmniej tak słyszała), jednak nawet cienka, rzadka sierść
kotki nie chroniła jej przed nieznośnym gorącem.
Gdy otworzyła oczy ze
zdumieniem stwierdziła, że jej, zwykle dość powolny, brat ją przegonił.
Ze wszystkich, naznaczonych nadzieją i desperacją, sił starała się
wyprzedzić Szaraka, który z pewnością wolałby, żeby nazywała go Zajęczą
Łapą.
– Wygrałem! – Zawołał podbiegając do Ognistego Skrzydła. Kotka zwolniła i dołączyła do trójki kotów.
– Tylko dziś... Jutro nie masz szans. – Burknęła strosząc sierść.
– Nie tylko Zajęcza
Łapa nie ma szans. My również, jeśli chodzi o polowanie. Swoim
nieostrożnym zachowaniem spłoszyliście każdą mysz i każdego ptaka w
najbliższej okolicy. – Skarciła ich mentorka Szaraka.
– Wasza Cienista
mentorka ma rację. Klan Gromu nie może tolerować celowego płoszenia
zwierzyny z naszych terenów, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy! – Nagle z
krzaków wyszedł potężny kot, który swoim wyglądem odstraszyłby
niejednego psa. Wypluł słowa z pogardą, a jego wzrok mówił, że ego,
które w sobie nosił z pewnością była większe niż mądrość.
– Lisie Serce! Dobrze wiesz, że te dwa kociaki dopiero co wyszły ze żłobka, a wasi ucznio... – Zaczęła Ogniste Skrzydło strosząc sierść.
– W takim razie dlaczego nie nauczyliście ich, że zwierzyny Klanu Gromu się NIE PŁOSZY?! - warknął wielki kocur unosząc się na palcach i unosząc srebrzystą sierść na karku. – A
nasi terminatorzy nie mają nic wspólnego z tymi... z tymi przeklętymi
pieszczoszkami, które trzymacie w kociarni! Upadająca Gwiazda powinna
się jak najszybciej dowiedzieć o tym, co wyprawiają wasze wypłosze!
Żądam delegacji do waszego Dowódcy. – Miauknął tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Pszczela Łapa
wytrzeszczyła oczy słuchając herezji wielkiego wojownika. Czemu Klan
Gromu jest taki nietykalny?! Był jakiś lepszy? Mocniejszy?
– Lisie Serce wracaj
na swoje terytorium! Przekroczyłeś już niejedną granicę taktu i
właściwego zachowania, ale tego jest za dużo! Upadająca Gwiazda ma się
dowiedzieć co robimy MY?! Może w takim razie TY przekażesz Gawroniej
Gwieździe, że jej terminatorzy pozwalają sobie na zbyt wiele! Wiesz, jak
zginął Dzwonkowa Łapa?! Próbując zabić jednego z nas, przy naszym
Obozie! Wracaj na swój teren, pyszałku, albo pożałujesz, że się w ogóle
urodziłeś! – Syknął Traszkowy Ogon napinając mięśnie.
Lisie Serce warknął w odpowiedzi i nerwowo zaczął ruszać ogonem.
Cztery koty, z czego dwa to niedoświadczone mysie móżdżki, a dwa to szanowani wojownicy. Pomyślał oceniając sytuację.
– Następnym razem, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy. – Warknął kłapiąc zębami w stronę Pszczółki. – Następnym razem, pomiocie Tygrysiej Gwiazdy nie będę się wahał. Przybędą inni.
Odwrócił się i dumnym krokiem wszedł na terytorium własnego, Gromowego Klanu, zostawiając za sobą zapach gniewu.
– Chodźmy do obozu. Wasi bracia z pewnością dadzą sobie radę sami. – Powiedziała sztywno Ogniste Skrzydło.
---
Kopiowania Brzęków z Wattpada ciąg dalszy! Poza tym, wiedziałeś, że przestałam lubić Klan Gromu? Cień jest lepszy, bo zawsze dostawał po, przepraszam, dupie. Co to oznacza? Tak naprawdę nic, ale... #TEAMCIEŃ!
~Burzyk
Pierwszy rozdział Brzdęków. Hmm... co by powiedzieć? JEST SUPER *.*
OdpowiedzUsuńOmnomnomnomnom ;3; Dziękuję bardzo :)
Usuń